BlogTurcja - Hagia Sofia − perła Konstantynopola
Turcja - Hagia Sofia − perła Konstantynopola

piątek, 26 czerwca 2026

Turcja - Hagia Sofia − perła Konstantynopola

Hagia Sofia, nazywana perłą Konstantynopola, jest jednym z najważniejszych zabytków architektury na świecie. Wzniesiona w VI wieku za panowania cesarza Justyniana, przez wieki pełniła funkcję katedry, meczetu, a dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Stambułu. Monumentalna budowla zachwyca monumentalną kopułą i bogatą historią, będąc świadectwem spotkania kultur i religii Wschodu oraz Zachodu.

Hanna Woźniak

Hagia Sofia − perła Konstantynopola

            Za panowania cesarza Justyniana w 532 roku w Konstantynopolu wśród stronnictw cyrkowych wybuchły zamieszki. Początkowo były one buntem przeciw niepopularnym ministrom wprowadzającym śmiałe reformy w zakresie administracji i polityki skarbowej. W trakcie buntu zwanego „Nika” doszło do proklamowania przez tłumy nowego cesarza. Dzięki odwadze Teodory, żony cesarza Justyniana, oraz mieczom cesarskich dowódców, Belizariusza i Mundusa, sytuacja została opanowana. Zginęły tysiące mieszkańców Konstantynopola, którego znaczny obszar strawił pożar. Podobnie jak w Rzymie za panowania Nerona zniszczenia spowodowane przez ogień stworzyły okazję do podjęcia monumentalnej odbudowy. Miasto podniesione ze zniszczeń przez Justyniana było porównywane do świętej muszli, której perłę stanowiła świątynia Hagia Sofia.

Wznosząc bazylikę Mądrości Bożej, para cesarska zapragnęła w pełni zademonstrować swoją władzę. Zwycięskiego i triumfującego cesarza powinna otaczać harmonia idealnej przestrzeni, cud niespotykanej dotąd architektury. Trudu budowy podjęli się najbardziej kompetentni architekci tamtego czasu: Antemis z Tralles i Izydor z Miletu. Stworzyli dzieło, które było i nadal jest uważane za jeden z cudów architektury. Roboty przy kościele prowadzono z ogromnym rozmachem, nie szczędząc sił i środków (kwota wydana na budowę mogła zaspokoić roczne potrzeby dwóch milionów ówczesnych rodzin). Po pięciu latach ukończono prace, 26 grudnia roku 537 cesarz i patriarcha Menas przewodniczyli uroczystościom inauguracyjnym. Justynian, kiedy wkroczył ze swym orszakiem do świątyni, wzniósł ręce ku niebu i rzekł: „Chwała niech będzie Bogu, który powierzył mi dokonanie tak wspaniałego dzieła. O, Salomonie, przewyższyłem cię”. Zaiste, Hagia Sofia była piękniejsza, większa, wspanialsza niż salomonowa świątynia w Jerozolimie.

Nie ma w niej pokory, jedynie majestat. Mając całkowitą powierzchnię równą 5750 m2, świątynia jest czwartą co do wielkości budowlą sakralną po Bazylice św. Piotra i katedrach w Sewilli i Mediolanie.

We wnętrzu największą uwagę przykuwa zachwycająca, gigantyczna, a jednocześnie lekka w swej konstrukcji kopuła o średnicy około 30 metrów, sprawiająca wrażenie zwisającej z nieba. Jest ona oparta na czterech głównych filarach wspartych przyporami. Przestrzeń potężnej, harmonijnej budowli wypełnia światło, wpadające do środka przez 170 otworów okiennych. Za czasów imperatora wnętrze bazyliki było oświetlane płomieniem tysięcy świec, którego blask odbijał się w złoconych mozaikach zdobiących ściany i kopułę. Niestety olbrzymia część dekoracji wnętrza nie zachowała się do naszych czasów, padła ofiarą obrazoburców. Nie oszczędziły świątyni także trzęsienia ziemi, w 537 roku zawaliła się kopuła zbyt śmiało skonstruowana przez Antemiusza. Odbudowana i na nowo poświęcona świątynia stała się świadkiem jeszcze bardziej tragicznych wydarzeń. Dnia 16 lipca 1054 roku w bazylice dokonał się akt niezwykle ważny i tragiczny dla dziejów chrześcijaństwa. Przybyły z Rzymu legat papieski, kardynał Humbert, złożył na ołtarzu tego kościoła bullę papieża Leona IX, na mocy której patriarcha Konstantynopola Cerulariusz został obłożony ekskomuniką. W odpowiedzi patriarcha rzucił klątwę na legata papieskiego. Mimo że potępienie po obu stronach nie dotyczyło całego Kościoła, ale konkretnych osób, spowodowało podział między chrześcijaństwem zachodnim a wschodnim. Militarną konsekwencją podziału było zdobycie prawosławnego Konstantynopola przez rycerzy wyprawy krzyżowej w 1204 roku. Łacinnicy ograbili Świątynię Mądrości Bożej z wielu cennych przedmiotów.

            W dziewięć wieków po wzniesieniu kościoła, w roku 1453, kiedy Turcy wdarli się do obleganego Konstantynopola, rozegrały się tu sceny potworne. Steven Runciman w swym Upadku Konstantynopola tak je przedstawia: „Kościół był jeszcze natłoczony. Nabożeństwo skończyło się i śpiewano jutrznię. Na dźwięk wrzawy na zewnątrz zamknięto olbrzymie brązowe wrota budynku. Wewnątrz wierni modlili się o cud, który mógł ich jedynie uratować. Modlili się na próżno. W niedługim czasie drzwi rozwalono. Wierni znaleźli się w pułapce. Część starców i kalek zabito natychmiast, większość jednak związano razem łańcuchami. Zrywano z kobiet welony i szarfy, by służyły za sznury. Co ładniejsze dziewczęta i chłopców oraz licznych bardziej bogato ubranych patrycjuszy rozszarpano niemal na śmierć, kiedy zdobywcy kłócili się o nich. […] Kapłani w dalszym ciągu śpiewali u ołtarza, aż ich także zabrano. Jednak w ostatniej chwili, jak wierzyli wierni, kilku z nich chwyciło święte naczynia i przeszło przez południową ścianę sanktuarium. Otworzyła się ona i zamknęła za nimi; i tam pozostaną, dopóki święta budowla nie stanie się znowu kościołem”. A potem, już późnym południem, zjawił się sam sułtan: „Wszedł do kościoła i przez chwilę stał w milczeniu. Następnie idąc w stronę ołtarza, zauważył tureckiego żołnierza próbującego wyrąbać kawał marmurowej posadzki. Z gniewem zwrócił się do niego mówiąc, że pozwolenie na rabunek nie obejmuje niszczenia budynków, które zarezerwował dla siebie. Było jeszcze trochę Greków skulonych po kątach; Turcy nie zdążyli ich powiązać i zabrać. Sułtan rozkazał, by wolno im było w spokoju wrócić do swoich domów. Z kolei kilku kapłanów wyszło z tajnych przejść za ołtarzem i błagało go o litość. Uparł się jednak, by kościół od razu został przekształcony w meczet. Jeden z jego ulemów wspiął się na ambonę i głosił, że nie ma Boga prócz Allacha. Potem sam sułtan wszedł na płytę ołtarza i złożył głęboki pokłon swemu zwycięskiemu Bogu”.

Zdobycie Konstantynopola przez Turków było końcem Bizancjum i końcem bazyliki chrześcijańskiej, symbolu stolicy cesarstwa. Zwycięski Mahomet II zamienił Hagię Sofię na muzułmański meczet; krzyż został zastąpiony półksiężycem. W końcu jednak i kolos imperium osmańskiego się rozsypał, a na jego gruzach powstała świecka republika turecka. Jej twórca i pierwszy prezydent, Atatürk, przekształcił świątynię w muzeum.

Temat zwycięstwa i przegranej jest nierozerwalnie związany z historią bazyliki. Upadają imperia, wschodzą nowe gwiazdy na arenie dziejów, a Mądrość Boża neguje upływający czas.

Genialne rozwiązanie architektoniczne świątyni budziło podziw i inspirowało wielu. Zakłóciło nawet spokój największego osmańskiego architekta Sinana. Uważał on za afront dla islamu, że chrześcijańscy architekci potrafili pokryć kopułą powierzchnię większą, niż udało się to kiedykolwiek architektom muzułmańskim. Przez 50 lat swojego życia starał się przewyższyć osiągnięcia justyniańskich budowniczych. Swój egzamin dojrzałości zdał w wieku 80 lat, projektując meczet Selimiye zwieńczony kopułą, która jest większa niż ta górująca nad Hagią Sofią. To jednak bazylika Justyniana stała się perłą Konstantynopola, ostatniego wielkiego miasta antycznego i zarazem pierwszego miasta chrześcijańskiego średniowiecza.